1.04.2025 mało śmieszny ten Prima Aprilis......
Szalom ludzie prawowierni, kozy, goje, gojki i ty, księże proboszczu. Aj waj, porobiło nam się znowuż w eurokołchozie. Tradycyjnie ostrzegam przed plugawym słownictwem - jeśli twój anioł stróż łaje cię za jego czytanie to skończ lekturę >>>tutaj<<<.
Ja wiem, że jest prima aprilis i cały świat robi sobie jaja i wali w chuja - ale, kurwa, bez przesady, bo to, co się w Związku Socjalistycznych Republik Europejskich odpierdala, wcale śmieszne nie jest. Namnożyło się tematów do poruszania więc dzisiejsza notka będzie ciut dłuższa i bez nadmiernego wdawania się w szczegóły. W Najjaśniejszej z pierdla wyszedł pan Ryszard Cyba, który w 2011 roku usłyszał wyrok dożywotniego pierdla za popełnione w 2010 roku zabójstwo działacza partii Populizm i Socjalizm (przepraszam: Prawo i Sprawiedliwość), błogosławionej pamięci pana Marka Rosiaka. Pan Ryszard Cyba miał gnić za kratami do końca swojego marnego żywota, ale został wypuszczony z mamra i umieszczony w Domu Pomocy Społecznej - rzekomo ze względu na zły stan zdrowia. Osobistycznie jestem przeciwnikiem przedwczesnego wypuszczania z kicia przestępców, zwłaszcza tych, którzy zostali skazani za przestępstwa grubszego kalibru - a pan Ryszard Cyba został wszak skazany za morderstwo, a nie za podpierdolenie szczylnikutnikowi lizaka.
Członkowie zupełnie nieśmiesznego kabaretu pod nazwą Komisja śledcza ds. Pegasusa planują zwrócić się do Sądu Okręgowego w Warszawie z petycją o pierdolnięcie grzywną byłego szefa Centralnego Biura Antykorupcyjnego, pana Andrzeja Stróżnego, który po raz kolejny nie był uprzejmy stawić się przed Komisją celem podzielenia się swoją wiedzą. Osobistycznie na miejscu zarówno pana Andrzeja Stróżnego, jak i innych wzywanych na świadków, też bym się nie stawił, ale za to w krótkim i kulturalnym liście umotywowałbym swoje niestawiennictwo. Epistoła ta brzmiałaby mniej więcej tak: "Mało szanowna Komisjo ds. Pegasusa, jestem człowiekiem poważnym oraz dość zapracowanym, i jako taki nie mam zamiaru brać udziału w najniższych lotów błazenadzie, która się pod waszymi auspicjami odbywa. Nienachalna inteligencja członków Komisji, którą wielokrotnie publicznie prezentowali, upoważnia mnie do stwierdzenia, iż udzielonych przeze mnie podczas ewentualnego przesłuchania odpowiedzi członkowie komisji i tak by nie zrozumieli, więc byłaby to strata zarówno mojego cennego czasu, jak i gówno wartego czasu Komisji.
Z wyrazami całkowitego braku szacunku".
Ale zostawmy już Najjaśniejszą, bo w Bundesrepublice też jest ciekawie. Otóż powstająca właśnie w Niemczech koalicja pod przewodnictwem przyszłego Führera, pana Friedricha Merza, zamiaruje zażądać od szyszkowników Związku Socjalistycznych Republik Europejskich wstrzymania wypłacania pieniędzy dla rządzonych przez pana Viktora Orbána Węgier. Oficjalnym pretekstem jest, rzecz jasna, praworządność - ale praktyka pokazuje, że Niemiaszki chcą wyregulować Węgrom dupę, żeby razem z całą zgrają innych krajów europierdolnika harmonijnie pierdzieli na podawaną z Berlina, za pośrednictwem Brukseli, komendę. Tak to właśnie wygląda w rzeczywistości ta szeroko głoszona, jak Związek Socjalistycznych Republik Europejskich długi i szeroki, demokracja i wolność: możecie, obywatele krajów zrzeszonych, w sposób całkowicie wolny i absolutnie demokratyczny wybierać tych kandydatów, których naczalstwo eurokołchozu wybrać wam pozwoli - a jak wybierzecie niewłaściwych to się wam upierdoli kasę, albo unieważni wybory, albo zrobi jeszcze jakieś inne kurestwo.
A skoro już przy innym kurestwie jesteśmy to zerknijmy sobie do Francji, bo tam się też właśnie niezłe cudo odjebało. Otóż mająca spore szanse na zwycięstwo w zaplanowanych na 2027 rok wyborach prezydenckich pani Marine Le Pen, liderka prawicującej partii Zjednoczenie Narodowe, właśnie dostała wyrok grzywny, czterech lat ograniczenia wolności i pięcioletni zakaz brania udziału w wyborach. Zarzuty wysunięte wobec pani Marine Le Pen były o charakterze defraudacyjnym, znaczy się podobno wydawała ona* eurokołchozowe środki na cele niezwiązane ze Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich. Żeby było ciekawiej: identyczne zarzuty o defraudację eurojebnikowych pieniędzy, chociaż na nieco mniejszą skalę, padły wcześniej pod adresem partii Ruch Demokratyczny - i w tej sprawie zapadły tylko wyroki grzywny i "zawiasów", żaden sędzia nie ośmielił się zakazać brania udziału w wyborach liderowi partii. Żeby było jeszcze ciekawiej: jeśli jakimś cudem pani Marine Le Pen uda się skutecznie odwołać od wyroku i wygrać wybory prezydenckie to jeszcze nie oznacza, że zostanie prezydentem Piątej Republiki - na jej drodze może stanąć sprzeciw Rady Konstytucyjnej, teoretycznie niezawisłego organu sądowniczego, pod przewodnictwem teoretycznie apolitycznego towarzysza Laurenta Fabiusa, wieloletniego członka i lidera francuskiej Partii Socjalistycznej.
W mojej osobistycznej ocenie sytuacja wygląda więc tak, że szyszkownicy eurokołchozu starają się ujebać osoby niewygodne piastujące najważniejsze stanowiska w zrzeszonych państwach lub kandydujące na nie. W Rumunii ujebano kandydaturę pana Călina Georgescu, we Francji upierdolono panią Marine Le Pen, w Niemczech trwają właśnie prace nad udupieniem pana Viktora Orbána - wnioski każdy może wyciągnąć sobie sam. A osobistycznie jestem skurwysyńsko wręcz ciekawy: co zrobią szyszkownicy Związku Socjalistycznych Republik Europejskich jeśli wyborów prezydenckich w Najjaśniejszej nie wygra pan Rafałek Trzaskowski?
Pozdrawiam ze Wspanialewa Górnego
* oraz jej partyjni kolesie