31.08.2025 strajk i pojebańcy...
Szalom ludzie prawowierni, kozy, goje, gojki i ty, księże proboszczu. Aj waj, nawywijało się znowuż w Najjaśniejszej. Tradycyjnie ostrzegam przed plugawym słownictwem zadomowionym w tej notce, jeśli budzi ono twe obrzydzenie to skończ lekturę >>>tutaj<<<.
Pełniący obowiązki ministra (nie)sprawiedliwości pan Waldemar Żurek, zajmujący stołek wiceministra zdrowia pan Wojciech Konieczny, oraz jawnie jebaćpisowska pani prokurator Ewa Wrzosek, byli uprzejmi nawiedzić w piątek Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie, w którym akurat część pensjonariuszy prowadzi strajk głodowy przeciwko bezprawnemu, ich zdaniem, przetrzymywaniu w izolacji. Osobistycznie uważam, że sprawą strajku głodowego pensjonariuszy zakładu, którego głównym celem jest trzymanie z dala od społeczeństwa jednostek wybitnie zdegenerowanych, absolutnie nie powinien zajmować się ani żaden minister, ani wiceminister, ani nawet partyjny przydupas - a tak po prawdzie to nie powinien zajmować się nią nikt. Dyrekcja tegoż zakładu, z pełnym poparciem społecznym i politycznym, powinna podjąć decyzję, że skoro umieszczony tamże pedofil czy morderca nie chce żreć, to niech nie żre i zdycha z głodu - i chuj mu w dupę i na imię, bo takie rozwiązanie ma tylko i wyłącznie plusy: spadną wydatki na wyżywienie dla osadzonych, a po rychłej śmierci jednego zwyrola zwolni się miejsce na następnego. Chociaż osobistycznie uważam, że sama idea funkcjonowania Krajowego Ośrodka Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym jest z założenia błędna - bo ludzi tak zaburzonych, jak pensjonariusze tegoż zakładu, powinno się eliminować ze społeczeństwa definitywnie i publicznie, najlepiej na rozmaite sprawdzone w dawnych epokach sposoby, jak powieszenie na łańcuchu, nabicie na pal, czy spalenie żywcem. Jedyną wadą takiego rozwiązania byłby ból uszu, bo kwik rozmaitych lewomyślnych pięknoduchów byłby niewątpliwie kurewsko głośny.
Ale zostawmy już Krajowy Ośrodek Zapobiegania Zachowaniom Dyssocjalnym w Gostyninie i wybierzmy się na krótką wycieczkę na Pomorze, a konkretnie to do Gdańska. A jeszcze ściślej: do Stoczni Gdańskiej, dawniej im. Lenina. Otóż tamże, w przeddzień rocznicy gdańskich Porozumień Sierpniowych, pod tablicą z 21 postulatami tychże porozumień pojawiła się z kwiatami delegacja z bandy "Ostatnie Pojebanie (przepraszam: Pokolenie)", wspierana przez lidera ruchu UBywatele (przepraszam: Obywatele) RP, pana Pawła Kasprzaka. Kwiaty złożyła, po czym wyjęła gaśnice i upierdoliła pomarańczową farbą pamiątkową i będącą zabytkiem tablicę i okolicę, pieprząc tradycyjne dla siebie głupoty o konieczności ratowania planety oraz, to nowość, o konieczności zwalczania rosnącej w siłę skrajnej prawicy. Obecni na miejscu policjanci, mimo że ujebani pomarańczowym barwnikiem, nie pierdolili się z wandalami jak matka z łobuzem i szybko oraz skutecznie sprowadzili całe towarzystwo na glebę, zakuli w kajdany oraz porozwozili po okolicznych komisariatach celem spisania zeznań. Zapowiedzieli też rychłe skierowanie do sądu wniosków o ukaranie dewastujących zabytki szkodników - w czym im bardzo kibicuję i mam nadzieję, że wymiar sprawiedliwości Najjaśniejszej stanie tym razem na wysokości zadania i wjebie każdemu ze szkodników maksymalną dopuszczalną przepisami karę, czyli osiem lat pierdla, a oprócz tego obciąży pojebańców kosztami renowacji renowacji zabytku i czyszczenia otoczenia. Osobistycznie uważam, że ta banda zjebanych łbów powinna do wyroku dostać jeszcze jakąś klauzulę ekstra, na ten przykład przez cały czas trwania wyroku raz na tydzień pryskanie w twarz gazem pieprzowym zabarwionym na pomarańczowo, a zaraz po tym solidną lewatywę z pomarańczowej farby - mam wrażenie, że po kilku latach takiego traktamentu kolor pomarańczowy kojarzyłby im się tylko z bólem i upokorzeniem, co prawdopodobnie zapobiegłoby w przyszłości upierdalaniu czegokolwiek pomarańczowym barwnikiem.
Pozdrawiam ze Wspanialewa Górnego