28.08.2025 krótka notka o terroryzmie...
Szalom ludzie prawowierni, kozy, goje, gojki i ty, księże proboszczu. Aj waj, no i zadziało się znowuż w Stanach coraz mniej Zjednoczonych. W tej notce nie będzie humoru, padną za to brzydkie słowa więc jeśli drażnią one twe oczęta to skończ lekturę >>>tutaj<<<.
Lewomyślność jest chorobą psychiczną - i to tym groźniejszą, że w przeciwieństwie do innych chorób psychicznych cholernie zaraźliwą. Osoby nią dotknięte starają się zarazić innych, co często im się udaje. Takim zarażonym został 23-letni pan Robin Westman, któremu lewomyślni tak popierdolili miedzy uszami swoją ideologią, że w końcu stwierdził, że jest kobietą - i znienawidził ludzi normalnych, których mózgi nie zostały skażone lewomyślnością. Znienawidził do tego stopnia, że zdecydował się kupić broń i zacząć zabijać. W Minneapolis, w katolickiej szkole im. Zwiastowania, otworzył ogień do dzieci modlących się podczas mszy z okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Zabił dwójkę nieletnich, poranił czternaścioro i trójkę opiekujących się nimi dorosłych - po czym pierdolnął samobója. Policja na magazynku jego karabinu znalazła napisy "dla dzieci", "gdzie jest wasz Bóg?", "zabić Donalda Trumpa" - co oznacza, że swoją zbrodnię zaplanował doskonale wiedząc, że będzie z zimną krwią mordował małolatów.
Jaką wyzutą z ludzkich uczuć gnidą, mendą i, uczciwszy uszy, skurwysynem trzeba być, żeby tak po prostu napierdalać z ostrej do niczego nie spodziewających się dzieciaków, do osób modlących się w kościele? Jak bardzo spierdolone przez ideologię międzyusze trzeba mieć, żeby bez dania racji i bez mrugnięcia okiem mordować szczylnikutników, przed którymi było praktycznie całe ich życie?
Samo nasunęło mi się porównanie z panem Andersem Breivikiem, który 22 lipca 2011 roku dokonał zamachu bombowego na biura rządowe, po czym urządził masakrę lewomyślnej młodzieży na wyspie Utøya. Są pewne podobieństwa, bo obaj terroryści wybrali na swój cel dzieciaki - ale są też znaczące różnice. Pan Anders Breivik miał dokładnie ułożony cały plan działania i z żelazną konsekwencją go realizował, precyzyjnie wybierając i eliminując ofiary - nie strzelał na oślep do wszystkich. Do takiego działania potrzeba inteligencji - bez wątpienia złej i zwichrowanej, ale jednak inteligencji. Uważający się za kobietę pan Robin Westman napierdalał na ślepo, przez witraże, nie widząc celów, licząc na to, że grad pocisków posłany w niewidoczny tłum pozabija i porani maksymalną ilość osób.
Terroryzm jest złem, obojętne, czy ma on podłoże religijne, czy polityczno-ideologiczne. Osobistycznie potępiam zarówno czyny pana Andersa Breivika, jak i działania zaburzonego przez ideologię Ludu Alfabetu pana Robina Westmana, podobnie jak działania wszystkich innych terrorystów, zarówno tych wyznających "religię pokoju" mordujących "niewiernych", jak i tych z "Ostatniego Pojebania (przepraszam: Pokolenia), "Just stop oil" i innych pseudoekologicznych band głoszących konieczność natychmiastowej walki o ocalenie planety* - że nie wspomnę już o terrorystycznych działaniach regularnych armii Rosji i Izraela, które dokonują rozlicznych zbrodni wojennych.
Pozdrawiam ze Wspanialewa Górnego
* którzy co prawda jeszcze nikogo nie mordują, ale starają się w inny sposób wymusić realizację swoich postulatów